23 lipca 2009

Dzień pierwszy...

...a właściwie drugi, bo przecież dzień w którym przyjechaliśmy jakby się nie liczy ;P To tylko garstka zdjęć z naszej wycieczki do Lourdes we Francji. Byłam bardzo ciekawa tego miejsca i niestety zawiodłam się, nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jakiego się spodziewałam. Miejsce cudu, które zatraciło swoją atmosferę, zero zadumy.... nie wiem jak to określić, zwyczajnie nie poczułam tego czegoś, co powinno się czuć w takich miejscach. Za to zobaczyłam niesamowicie kolorowe ulice jak na bazarze i tłumy turystów i chciałam stamtąd jak najszybciej wyjechać, zostawiając za sobą modlitwę.
Aby dojechać do Lourdes musieliśmy pokonać Pireneje, na szczęście było dość pochmurno, padał deszcz i nie widziałam 200 m przepaści obok których przejeżdżaliśmy...brrrr Góry przepiękne i budzące ogromny respekt... no i krowy!! Na wąskich drogach, stada krów które zeszły z pastwisk, niesamowite!!! Odgłos dzwonków...jak w bajce ;) Z Lourdes pojechaliśmy do Biarritz, było tuż po zachodzie słońca, ciemno...dzieci zobaczyły po raz pierwszy wielką wodę. To miasto będzie mi się kojarzyło z ogromnymi ilościami hortensji, wszędzie były hortensje w cudnych kolorach i niewyobrażalnie duże!! i do tego nieokreślony zapach, jakby kwitnących cytrusów...niestety nie udało mię zlokalizować co tak cudnie pachnie :(

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:




Zdjęcia z pędzącego samochodu, tak średnio 120 km/h, mimo to uważam je za udane.



















Plac zabaw musiał być zaliczony;)




"Przejście graniczne" Hiszpania - Francja
Ta niby mgła na zdjęciach poniżej to tak naprawdę są chmury, Alicja była zachwycona tym, że jest tak blisko jej ulubionych chmurek ;)


Droga przez Pireneje do Lourdes..tak jakby nie można jechać autostradą ;P















Migawki z miast przez które przejeżdżaliśmy... niestety nie pamiętam nazw, padał zbyt mocny deszcz aby można było zrobić więcej zdjęć. Jak tylko zobaczyłam te pastelowe domy, seledynowe, błękitne i różowe okiennice to od razu pomyślałam o Karoli...hihihih










Lourdes







Biarritz/Francja , plaża nocą
Zdjęcia autorstwa Piotrka






8 komentarzy:

  1. Hej Aga,
    jako francjomaniaczka powiadam Ci- świetna wyprawa! I zazdroszczę Biarritz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia, niesamowite widoki. Co do przepaści to znam to uczucie - podczas podróży poślubnej byliśmy na Fuerteventurze i jeździliśmy po "serpentynach", a mi serce w gardle stawało... Ale wrażenia są!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, Mirabeel, take me with you!!!
    I hope you'll scrap some of these photos...
    Hugs,
    Nora

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe miejsca!!!
    Wielkie dzięki, że pozwoliłaś zajrzeć w Twoje prywatne fotki - obejrzałam z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
  5. zdjęcia przy których należy wstrzymac oddech...
    piekne

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne widoki, wspaniała pamiątka, no i pewnie niezapomniane przeżycia :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga, wspaniała wyprawa, tak się cieszę, że miałaś tak fantastyczny urlop, pełen niesamowitych wrażeń i materiałów do scrapowania! I te pastelowe domy... :D :* Ściskam Cię mooooooocno! Ale nie każ długo czekać na albumy! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Cusdne widoki, PIEKNE zdjecia!!!
    fajnie, ze urlop sie udal :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz :)